Sprawa Abrahama Prochownika
W książce Arthura Koestlera Trzynaste plemię, w
której rozwinął on i rozpowszechnił teorię
o chazarskim pochodzeniu wschodnioeuropejskich Żydów, na
stronach dotyczących początków państwa polskiego
znajdujemy następującą wiadomość: "Znaczące,
że Żydzi odgrywają ważną rolę w
jednej z najwcześniejszych polskich legend nawiązujących
do założenia Królestwa Polskiego. Opowiada ona, że
kiedy zjednoczone plemiona zdecydowały na wybranie króla,
który miałby panować nad wszystkimi, wybrali Żyda
imieniem Abraham Prochownik. (...) Abraham, z niezwykłą
skromnością, zrezygnował z korony na rzecz miejscowego
chłopa imieniem Piast, który stał się w ten sposób
założycielem historycznej dynastii panującej w
Polsce od ok. 962 do 1370"
[1] .
W tym miejscu mniej obyty czytelnik (do których niżej
podpisany najwyraźniej musi się zaliczyć) zamienia
się w znak zapytania (Abraham Prochownik? - poprzednik
Piasta Kołodzieja?) i sięga na półkę po
Bobrzyńskiego by się upewnić. Ani Bobrzyński,
ani żadna z nowszych prac historycznych nic o żadnym
Prochowniku nie wspomina.
Czy legenda ta, faktycznie stara ("jedna z najwcześniejszych")
ignorowana jest konsekwentnie przez historyków polskich, uważających
całą historię za zbyt żenującą?
Czy może upiększania historii dokonuje się po
drugiej, żydowskiej stronie? Czy też wreszcie chodzi
tu o jakieś nieprawdopodobne nieporozumienie ?
By znaleźć odpowiedź na cisnące sie pytania
sięgnąć więc należy do źródła.
Sam Koestler zapewnia sobie alibi opatrując wiadomość
odsyłaczem, w którym jako żródło podaje trzeci
tom wydanej w Nowym Jorku (po angielsku) Społecznej i Religijnej
Historii Żydów. W rozdziale "Europa Wschodnia"
autor (Salo Wittmayer Baron) pisze: "Godne uwagi, że
Żydzi pojawiają się w najwcześniejszych
mitach związanych z formowaniem polskiego państwa.
Stara legenda podaje, że kiedy różne szczepy postanowiły
wybrać króla, wybór ich padł na Żyda, Abrahama
Prochownika, który zrezygnował jednak na rzecz miejscowego
chłopa imieniem Piast, rzekomego założyciela
znanej dynastii Piastów. Jakkolwiek anachroniczne nie byłoby
wspomnienie 'prochu' w tych czasach (jeśli rzeczywiście
nazwisko Prochownik ma takie pochodzenie), obecność
Żyda przy narodzinach pierwszej polskiej dynastii jest
bardzo prawdopodobna" [2] . Alibi Koestlera jest więc
zapewnione choć, jak widać, jako historyk dopuścił
się brzydkiego postępku dodając ni stąd
ni zowąd postaci Abrahama cech "niezwykłej skromności".
Niestety cytowany przez niego Salo Wittmayer Baron zachował
się jeszcze gorzej i ... nie podał źródła
naszej legendy. W odsyłaczu obok krótkiej listy literatury
przedmiotu - t.j. obecności Żydów w Polsce Piastów
- sprawę legend skomentował Baron w następujący
sposób: "Legendy dotyczące najwcześniejszego
przybycia Żydów mogą równie dobrze zawierać ziarno
historycznej prawdy. Utrzymanie i opracowanie legendy pokazującej
obecność Żydów od najdawniejszych czasow leżało
rzecz jasna w interesie zagrożonych społeczności
żydowskich, które tu szukały dowodu na wiekowość
swej obecności Polsce"
[3] .
Najszersze omówienie legend i podań o początkach
państwa znaleźć można w pracach starszych,
z czasów kiedy podania cieszyły się jeszcze dużo
większą powagą. Wydana w 1920., nakładem
Polskiej Akademii Umiejętności Encyklopedya Polska
podaje w części historycznej następujące
grupy legend: "1) podanie o Kraku i Wandzie; 2) podanie
o Leszkach; 3) podanie o Piaście; 4) podanie o Wisławie;
5) podania pomorskie. Wszystkie one są fragmentami jednej
dynastycznej powieści niedochowanej w całości"
[4] . Ani słowa o Abrahamie Prochowniku. Na razie ani
śladu Abrahama w pozycji polskiej, tylko angielski Koestler
i amerykański (choć - sądząc z zestawu literatury
- również władający polskim Baron).
A inne encyklopedie? W powojennych - małych i wielkich
- nic, za to w Encyklopedii Trzaski, Ewerta i Michalskiego jest
hasło: "Prochownik Abraham - według podań
Żydów [5] polskich mądry kupiec żydowski,
wybrany królem po śmierci Popiela, ktory zrzekł się
następnie tronu na rzecz Piasta. Podanie powstało
najprawdopodobniej za czasów elekcyjnych"
[6] . Ta króciutka notatka przyniosła nam trzy informacje.
Po pierwsze potwierdza fakt istnienia legendy, po drugie potwierdza
domysł, że legenda ta ma żródła żydowskie,
po trzecie podała przypuszczalny czas jej powstania - czasy
elekcjii. Dlaczego?
Zachęceni, szukamy dalej wśród encyklopedii i w Wielkiej
Encyklopedyi Ilustrowanej z roku 1890 pod hasłem "Abraham
'Prochownik'" znajdujemy obszerną notatkę następującej
treści:
"Żyd mądry, domniemany król polski, który za
Popiela miał handlować prochem, a po nim jakoby królem
obrany, z powodu, że po zgonie monarchy pierwszy przybyl
przed świtem do Kruszwicy. Tę niedorzeczną legendę,
utrzymującą się w tradycyi Żydów polskich,
powtórzył bez objaśnień za Hermanem Sternbergiem
(niemieckim historykiem Żydów w Polsce) Roman Zmorski,
a za nim Ewaryst Estkowski w czasopiśmie poznańskiem
z r. 1854 p.t. 'Szkółka dla młodzierzy'. Pisali też
o niej Lelewel ('Polska wieków średnich', T.II. str. 416-421),(...)
Kraushar w 'Historyi Żydów w Polsce' (T.I. str.41-43),
i inni. Znalazła się nawet dla badaczy łamigłówka
do dociekania, przez wykrycie w Gnieźnieńskiem traktatów
potwierdzających rzekome panowanie Abramka w Polsce; a
te wszystkie baśnie rozwikłał wybornie Ernest
Âwieżawski, w obszernej rozprawie p.t. 'Pierwotne wskazówki
pobytu Żydów w dawnej Polsce', zamieszczonej w 'Przeglądzie
bibliograficzno-archeologicznym' za rok 1882 (...). Według
trafnej uwagi Âwieżawskiego legenda o Abrahamie prochowniku,
jako królu polskim, mogła powstać w tradycyi dopiero
po śmierci Zygmunta Augusta, w elekcyi Henryka Walezyusza,
kiedy podano na kandydata do tronu niejakiego Abrahama Zbąskiego"
[7] .
Ta wersja podania wzbogacona jest i informację o powodzie
wyboru Prochownika na króla:"że po zgonie monarchy
pierwszy przybył przed świtem do Kruszwicy".
Mamy więc i morał podania: Abaham nagrodzony jest
za pilność, według zasady "kto rano wstaje".
Poza tym raz jeszcze potwierdzone są informacje z notatki
w encyklopedii Trzaski, za to wzbogacone o podanie źródeł.
Dowiadujemy się, że czas powstania legendy - czasy
elekcyjne - ustalił Ernest Âwierzawski, zdecydowanie oddalając
hipotezy o wcześniejszym datowaniu (do artykułu Âwierzawskiego
jeszcze powrócimy). Jako sprawca druku podania o Prochowniku
wskazany jest "niemiecki historyk Żydów w Polsce"
Herman Sternberg, który najwyrażniej dopuścił
się grzechu ogłoszenia "niedorzeczności".
Jako współsprawcy wskazani są, w pierwszym rzędzie
Roman Zmorski, w drugim Ewaryst Estkowski.Pozostaje jeszcze
sprawdzenie Hermana Sternberga. Wprawdzie w notatce nie podano
tytułu pracy, w której ogłosił podanie o Prochowniku,
ale w katalogu pod jego nazwiskiem znajdujemy Geschichte der
Juden in Polen unter den Piasten und den Jagiellonen. Rzut oka
na kartę tytułową informuje nas, że Dzieje
Żydów w Polsce wydane zostały w Lipsku w 1878, a więc
grubo później niż Szkółka dla mlodzieży
za rok 1854, w której Estkowski miał powtórzyć legendę
za Zmorskim. W tychże Dziejach podaje Sternberg historię
"Pulvermeistra" Abrahama poprzedzając ją
słowami: "Und so lebt im Munde des polnischen Volkes
folgende Königssage (I oto w ustach ludu polskiego żyje
następujące królewskie podanie)" i opatrując
odsyłaczem, w którym podaje książkę Zamarskiego
Domowe wspomnienia i powiastki
[8] .
Jak widać cała sprawa zaczyna się tu gmatwać
i wymaga wyjaśnienia. Po pierwsze jak mają się
do siebie Roman Zmorski i cytowany przez Sternberga autor Domowych
wspomnień Zamarski? Wydane w Warszawie w 1854 roku Domowe
wspomnienia i powiastki są według karty tytułowej
autorstwa Romana Zamarskiego
[9] . Zbieżność imion wydaje się potwierdzać
przypuszczenie, że chodzi tu o jedną i tą samą
osobę. By uzyskać pewność sprawdzamy jeszcze
Romana Zmorskiego, w pierwszym rzędzie zbiór Podania i
baśnie ludu wydane już w roku 1955, ze wstępem
pióra biografa Zmorskiego, Henryka Syski. Wstęp zawiera
wprawdzie szereg interesujących informacji o życiu
i twórczości Romana Zmorskiego (m.in. dowiadujemy się,
że był on serdecznym przyjacielem Edwarda Dembowskiego),
brak natomiast informacji o używaniu przez niego innego
nazwiska. Sięgamy więc po poprzednie wydanie Podań
z 1902 roku, opatrzone przedmową Jana Karłowicza.
Na karcie tytułowej figuruje: Podania i Baśni ludu,
spisał Roman Zmorski (R. Zamarski) [10] . W ten sposób ustaliliśmy ponad wąpliwość
tożsamość autora Domowych wspomnień. Nadmienić
jeszcze wypada, że żadne z wydań "Podań
i baśni" legendy o Abrahamie nie zawiera. Podają
ją natomiast, w barwnej i obszernej formie, pióra Zmorskiego
Domowe wspomnienia i powiastki wydane w roku 1854, a więc
wcześniej niż cytowana praca Sternberga.
Ustalenie chronologii publikacji jest tym ważniejsze,
że wspomniany już odsyłacz Sternberga, wymieniający
pracę Zmorskiego (Zamarskiego) nie jest wskazaniem źródła
wiadomości, ale ma charakter polemiczny, krytykując
formę w jakiej Zmorski przedstawił podanie o Prochowniku
(do przedmiotu polemiki jeszcze powrócimy). Wychodząc z
założenia, że Sternberg mógł opublikować
coś wcześniej, sprawdzamy - korzystając ze wskazówek
w Wielkiej Encyklopedyi - w wydanej w 1865. Historyi Żydów
w Polsce Alexandra Kraushara. Zamieszcza on wersję legendy
identyczną niemal z wersją Sternberga, za źródło
podając jego wcześniejszą, bo w 1860. opublikowaną
pracę [11] . Kraushar wymienia też
Zmorskiego i jego Domowe wspomnienia ale koncetruje się
raczej na treści polemiki nie wyjaśniając jednak
w sposób jednoznaczny pierwszeństwa przekazu legendy. Prawdopodobnie
sprawę tę uważał za drugorzędną
albo - co nie mniej prawdopodobne - oczywistą, i jako taką
nie wymagjącą komentarza. Cytuje on również wymienionego
w Wielkiej Encyklopedyi Lelewela. W swej Polsce wieków średnich
wydanej w 1856 roku, Lelewel jako źródło wskazuje
Zmorskiego, który ją "po swojemu skreślił",
wspomina że powtórzona ona była w "szkółce
poznańskiej Estkowskiego r.1854" i na zakończenie
dodaje że "ta powiastka wynika z rzeczywistych między
jewrejami pogadanek." Sternberga Lelewel nie wymienia [12] .
Z posiadanych wiadomości możemy więc ułożyć
następującą chronologię piewszych publikacji
legendy: Rok 1854 - Zmorski i po nim Estkowski, 1856 - wzmianka
Lelewela i dopiero w 1860 roku Sternberg. Nie musi to jednak
oznaczać, że Sternberg zaczerpnął legendę
ze zbioru Zmorskiego i nie chciał się do tego przyznać.
Możliwość taka jest, rzecz jasna bardzo prawdopodobna
- tym bardziej, jeśli się weźmie pod uwagę
awersję Sternberga do Zmorskiego. Gwoli ścisłości
należy również przypuścić możliwość
zaczerpnięcia przez Sternberga legendy z innych, mówionych
źródeł. Wszak Lelewel wskazuje na "rzeczywiste
między jewrejami pogadanki". Zasługa - czy jak
kto woli wina - opublikowania spoczywa jednak, w świetle
przytoczonych przeze mnie materiałów, na Romanie Zmorskim.
Tak też przedstawił tę sprawę wymieniony
przez Wielką Encyklopedyję Ernest Âwierzawski. W artykule
zatytułowanym "Pierwsze wskazówki pobytu Żydów
w dawnej Polsce" pisze on, że podanie o Prochowniku
zostało "skreślone przez Zmorskiego, rozszerzone
przez Estkowskiego 1854, ogłoszone po niemiecku przez Sternberga
1860 roku"
[13] .
By już do "Wielkiej Encyklopedyi" nie powracać
sprawdźmy jeszcze nieustannie powracającego Ewarysta
Estkowskiego, który rzeczywiście wydawał czasopismo
zatytułowane Szkółka dla młodzieży - a nie,
jak to z pobłażaniem napisał Lelewel "szkółka
poznańska", która nota bene "wraz z dodatkiem
literackim wychodzi ośm razy do roku w sześciotygodniowych
poszytach", przedpłaty na którą (2 talary za
rok, 1 za pół roku) "przyjmują wszystkie urzędy
pocztowe w Państwie Pruskiem". Faktycznie,w tomie
piątym z roku 1854 pomieścił Estkowski "rodzinne
podanie żydowskie z Domowych wspomnien i powiastek Zamarskiego.
Jest to, słowo w słowo, wersja Zmorskiego, zaczynająca
się od słów "Za dawnych, bardzo dawnych czasów,
kiedy jeszcze ludzie nie znali ani gorzałki ani tabaki",
którą w tym miejscu Estkowski wzbogacił jedynie o
objaśnienie: "(mówi pewien żydek polski)" [14] . Tyle o wkładzie Estkowskiego i Szkółki
dla młodzieży w sprawę Abrahama Prochownika.
Prawdodobnie odpowiedzialnym za uwypuklenie jego roli jest Lelewel,
którego wzmiankę powtarzano później dość
mechanicznie. A może książka Zmorskiego była
trudno dostępna i łatwiej było skorzystać
z przedruku na łamach Szkółki?
Z Domowych wspomnień i powiastek korzystał natomiast
Sternberg. Wynika to niedwuznacznie z jego - wspomnianej już
- polemiki ze Zmorskim. Używając bardzo mocnych słów
Sternberg zarzuca Zmorskiemu przedstawienie legendy w formie
prześmiewczej i nienawistnej ("einer gehässigen Form").
Nie wydaje się prawdopodobne, by chodziło mu o język,
w jakim Zmorski zapisał legendę - naśladujący
gwarę (czy żargon), z wtrącanym tu i ówdzie wykrzyknikiem
"Nu!", Abramkiem zapowiadającym, że pomodli
się do swego "Adunaj", każącym sobie
przynieść "szczupaka i kugiel, i miodu gąsiorek"
i.t.p., i.t.d. Oburzenie Sternberga wzbudził natomiast
wstęp, jakim Zmorski poprzedził legendę. Najpierw
zręcznie naszkicował plan naukowej pracy historycznej,
która miałaby zająć się implikacjami odkrycia
legendy o Abrahamie, by później - pod wpływem straszliwego
i proroczego snu - zamiar ten porzucić.
W sumie wstęp ten można odebrać jako prześmiewczy.
Stopień oburzenia Sternberga wydaje się jednak być
wprost proporcjonalny do przekonania o wartości legendy
o Prochowniku jako źródła historycznego. Być
może Sternberg wziął całą sprawę
(snu Zmorskiego nie wyłączając) zbyt poważnie
a legendę zbyt dosłownie. Kraushar pisze, że
podanie przytoczone zostało "z całą naiwnościa
dobrej wiary przez p. Strenberga, który protestując przeciwko
odmiennej wersyi, podanej w tej mierze przez Zmorskiego w 'Domowych
wspomnieniach i powiastkach', opiera się w swojem mniemaniu
jedynie na legendzie w uściech ludu żyjącej"
[15] .
Sternberg łączy podanie o Abramie Prochowniku z bitymi
w Polsce monetami o napisach w alfabecie hebrajskim. Âwierzawski
wskazuje zaś, że monety te bito w wieku XII, za Mieszka
III Starego. Natomiast datowanie podania, na czasy pierwszych
wolnych elekcji opiera on na - skądinąd logicznie
brzmiącym - twierdzeniu, że podania "noszą
wyraźnie piętno czasu, w którym się urodziły,
a za punkt wyjścia mają złomki prawdziwych dziejów" [16] popartym długim i skomplikowanym wywodem,
który możemy sobie tutaj podarować.
Dla uzyskania jeszcze pełniejszego obrazu (i dopełnienia
obowiązku systematyczności) wypada nam jeszcze cofnąć
się w poszukiwaniach i sprawdzić literaturę omawianą
przez Salo Wittmayera Barona. Z zestawu prac podanych przez
Barona wyławiamy dwie, poruszające kwestię legendy,
pozycje. Pierwsza z nich to Maksymiliana Gumplowicza Początki
religii żydowskiej w Polsce - wyeksponowanie w tytule 'religii',
a nie na przykład "historii", jest wyraźnym
ukłonem w stronę Chazarów. Gumplowicz, powołując
się na materiały numizmatyczne podaje (w rozdziale
"Walki Chazarów z Gotami"), "że ów mistyczny
Żyd Abraham Prochownik, który według podań przed
Piastem jeden dzień panował w Polsce, nie koniecznie
jest osobą bajeczną"
[17] , nie wskazując źródła, z którego zaczerpnął
legendę. Gumplowicz polemizuje z datowaniem wspomnianych
już monet na czasy Mieszka III-go i usiłuje cofnąć
je wstecz, do przedchrześcijańskich czasów i przypisać
je wpływom "żydowskich Chazarów".
Druga pozycja, Teksty źródłowe do nauki historii
Żydów w Polsce podaje nie tylko źródło ale i
samą legendę w pełnej (?) wersji, a nie tylko
jej streszczenie.W odsyłaczu legenda opatrzona jest komentarzem
autorów opracowania (Mahler i Ringelblum) o pochodzeniu legendy.
Autorzy stwierdzają, że powstała ona "w
późniejszych czasach, kiedy zawrzała już walka
mieszczan polskich z Żydami o ich prawo pobytu i zarobkowania
w kraju. Żydzi najwidoczniej pragnęli na mocy tych
legend udowodnić - co zresztą prawdopodobnie odpowiada
prawdzie historycznej - że pobyt ich w Polsce datuje się
od czasów przedhistorycznych. Podobnie też Żydzi niemieccy
w średniowiecznej epoce prześladowań, tworzyli
legendy mające wskazywać, że osiedlenie ich
w Niemczech nastąpiło jeszcze w czasach rzymskich,
co zresztą także zgodne jest z faktami historycznymi" [18] .
Wersja legendy przedstawiona w Tekstach źródłowych
identyczna jest z przedstawioną, we wskazanej przez autorów
jako źródło, pracy historycznej Hilarego Nussbauma
p.t. Historyja Żydów od Mojżesza do epoki obecnej.
Autor opatruje ją następującym komentarzem: "W
tej formie podaje autor "Historyi Żydów w Polsce"
Sternberg, tę legendę, w mniej przychylnych rysach
skreśloną przez Zmorskiego w "Domowych wspomnieniach
i powiastkach", a uważaną przez Lelewela za powiastkę
wynikającą z rzeczywistych pogadanek między Żydami" [19] . Tym samym uzyskaliśmy potwierdzenie
ustalonej powyżej chronologii publikacji podania o Abrahamie
Prochowniku. W końcowej wersji przedstawia się ona
następująco:
Rok 1854 - Zmorski, jako pierwszy ogłasza drukiem legendę
w wersji najobszerniejszej, "gwarowej"; W tyże
roku powtarza ją dosłownie Estkowski; 1856 - legendę
odnotowuje Lelewel; 1860 - Sternberg ogłasza wersję
zwięźlejszą, nazwijmy ją klasyczną,
gdyż powtarzają ją w niezmienionej formie Kraushar,
Nussbaum i Mahler z Ringelblumem. Ostatnią z odnotowanych
przez nas wzmianek o legendzie w języku polskim jest hasło
w Encyklopedii Trzaski, Ewerta i Michalskiego. W powojennej
Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN [20] znajdujemy wprawdzie i Piasta
i Popiela ale po haśle "Prochownica" następuje
już hasło "Prochowy spisek 1605".
A oto opowieść o Abrahamie Prochowniku w wersji klasycznej:
Po śmierci króla Popiela, który miał ze swego grzesznego
ciała złożyć obfitą daninę gromadzie
myszy, tron polski został osierocony. Na wiecach w Kruszwicy,
zgromadzeni wyborcy, nie mogąc się zgodzić na
wybór nowego władcy, postanowili, stosownie do projektu,
przedstawionego przez najstarszego z pomiędzy siebie, iżby
ten, ktoby z brzaskiem dnia przybył do miasta, królem okrzyknięty
został. Cztery straże rozstawione były koło
mostu, prowadzącego do miasta by donieść, kto
pierwszy do miasta przybędzie. Przypadek zrządził,
że Żyd Abraham, sprowadzający zwykle proch do
miasta i z tego względu Prochownikiem zwany, pierwszy stanął
u mostu jeziora Gopła.
Z radością powitany przez ustawione nad brzegiem
straże, zaprowadzony został do miasta, gdzie stosownie
do uradzonego planu, koronę lechicką miał otrzymać.
Z początku Abraham stanowczo odmówił przyjęcia
ofiarowanej mu korony, ale widząc, że wyborcy w swojem
postanowieniu trwają i odmowy przyjąć nie chcą,
uprosił sobie dzień czasu do namysłu, by w modlitwie
do Boga znaleźć poradę, zastrzegając wszakże,
by mu w jego rozpamiętywaniach nie przeszkadzano. Dwa dni
i noce upłynęły, a Abraham nie ukazywał
się niecierpliwemu ludowi.
Wreszcie trzeciego dnia, gdy cierpliwość zgromadzonych
przebrała miarę, jeden z najstarszych ziemian podniósł
głos i zawołał: "Bracia! Tak długo
pozostać nie może, kraj bez naczelnika niechybnie
popadnie w zatratę. Ponieważ Abraham z chaty nie wychodzi,
przeto ja go z niej wywołam".
I to mówiąc, porwał siekierę i wybił drzwi
chaty, w której Abraham był się zamknął.
Wtedy Abraham występując przed zgromadzone tłumy,
zawołał: "Polacy! Oto wasz ziomek Piast! Jego
wybierzcie na swego naczelnika. Posiada on rozum wytrawny, gdyż
uznał, że kraj bez władcy istnieć nie powinien;
posiada on odwagę, gdyż dla ocalenia swej ojczyzny,
sprzeciwił się danemu rozkazowi nie przeszkadzania
mi w pobożnem rozmyślaniu. Jemu ofiarujcie koronę,
a będziecie za to Bogu i Abrahamowi przez cale życie
wdzięczni!". I Piast został królem obwołany.W
tym miejscu dodac trzeba, że już Lelewel (a za nim
inni) podaje drugą legendę o przybyciu Żydow
do Polski, w ktorej wysłali oni "893 roku uroczyste
poselstwo do młodego krola polskiego Leszka, aby im ziemię
przytułku udzielił", ale to już całkiem
inna historia...
Spróbujmy do owej legendy napisać całkiem współczesny
komnetarz. A więc jeśli nowe źródła nie zmienią
stanu badań, należy przyjąć, że autorem,
przynajmniej zapisanej formy, jest Roman Zmorski. Być może,
że korzystał z jakichś niezachowanych ustnych przekazów,
ale prawdopodobnie sam tę legendę zmyślił.
Zważywszy antycypację w Polsce przedhistorycznej nieistniejącego
prochu i stosunków komercyjnych typowych dla okresu o wiele późniejszego,
uczynił to nieudolnie, bez wiedzy o epoce, w której Abrahama
Prochownika raczył umieścić. Dziwić się
można, że taka nieudolna konstrukcja znalazła uznanie
tak współczesnych Zmorskiemu, jak i wiele póżniejszych
autorów, po nasze czasy włącznie. O ile niektóre nazwiska
uległy zapomnieniu lub nie wiele mówią współczesnemu
czytelnikowi, o tyle nazwiska Lelewela, Ringenbluma i Koestlera
są dość wymowne.
Można wyciągnąć wniosek, że legenda ta
spełniała, a widocznie i spełnia dziś jakieś
zapotrzebowania społeczne. Czasy Zmorskiego, połowa
XIX wieku, to okres przełomu w nauce historycznej, cechującego
się z jednej strony zanikiem i demaskacją ciągle
jednak utrzymujących się legend, z drugiej strony weryfikacją
źródeł i w ogóle sceptycyzmem. W tym samym mniej więcej
czasie co Zmorski "zapisał" swą legendę
czeski Václav Hanka sfabrykował Rękopis królodworski
(1817) i Rękopis zielonogórski (1819), podobne rzeczy fabrykowano
i gdzieindziej. Odpowiadały więc potrzebom oparcia historii
o antecedencje. Fabrykaty hanki spowodowały kilkadziesiąt
lat później jedną z najbardziej zaciętych dyskusji
ideologiczncyh w Czechach, w której zabłysnął Tomasz
Masaryk. Legenda Zmorskiego nie miała takiego znaczenia,
więc dyskusji nie wywołała, zresztą oczyszczenie
dziejów Polski od legendarnego nawarstwienia nigdy na dobrą
sprawę się nie dokonało.
Jakim jednak potrzebom służyla jednak legenda o Prochowniku?
Nie pomylimy się, wiążąc ją z duchem
czasu. Był to okres niepowtarzalnie szybkiej asymilacji Żydów
w społeczeństwie polskim. O tym, że legenda odpowiadała
intencjom asymilujących się Żydów, o tym już
wspomniałem. Odpowiadała również potrzebom wchłaniającego
ich społeczeństwa. Żydzi w legendzie byli więc
w Polsce od niepamiętnych czasów, dostarczali wyrobów przemysłowych,
cenna usługa w rozwijającej się gospodarce, chyba
łączyli Polskę ze światem, troszczyli się
o interes Polski. Byli też na tyle mądrzy, by uchylić
proponowane im przewodzeniem Polakom, zadawalali się stanowiskiem
doradców, co zresztą w czasach Zmorskiego było dość
powszechne..
(Czerwiec-lipiec 1993, zbiory Biblioteki Królewskiej w Sztokholmie
i Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie)
[21]
Osoby występujące w sprawie Abrahama Prochownika:
Baron, Salo Wittmayer - historyk amerykański; wspomniał
Gumplowicza, powtórzył legendę za Mahlerem i Ringelblumem;
Społeczna i religijna historia Żydów.
Estkowski, Ewaryst - pionier pedagogiki, zamieścił legendę
w wersji Zmorskiego; Szkółka dla młodzieży
Gumplowicz, Maksymilian - historyk polski; zwolennik "teorii
chazarskiej"; wspomniał legendę nie podając
źródła; Początki religii żydowskiej w Polsce.
Koestler, Arthur - urodzony w Budapeszcie angielski pisarz, niegdyś
komunista później historyk i filozof; zwolennik "teorii
chazarskiej"; bezpośredni sprawca naszych poszukiwań;
powtórzył legendę za Baronem; Trzynaste Plemię
Kraushar, Alexander - historyk polski, wspomniał uwagi Lelewela,
powtórzył legendę za Sternbergiem (tłumacząc
z niemieckiego) i odnotował jego polemikę ze Zmorskim;
Historya Żydów w Polsce .
Lelewel, Joachim - wspomniał Zmorskiego i legendę; Polska
wieków średnich.
Mahler, Rafał opracował - wraz z Emanuelem Ringelblumem
- zbiór tekstów źródłowych, zawierających m.in.
legendę w wersji zaczerpniętej od Nusssbauma; Teksty
źródłowe do nauki historii Żydow w Polsce
Nussbaum, Hilary - historyk polski; wspomniał Zmorskiego
i Lelewela; powtórzył legendę za Sternbergiem; Historjya
Żydów od Mojżesza.
Prochownik, Abraham - legendarny następca Popiela a poprzednik
Piasta.
Ringelblum, Emanuel - współautor Tekstów źródłowych;
historyk, do historiografii przeszedł jednak głównie
przez spisywaną na bieżąco Kronikę getta warszawskiego.
Sternberg, Hermann - historyk niemiecki; prawdopodobnie powtórzył
legendę za Zmorskim (tłumacząc na niemiecki) i
nie chciał się do tego przyznać; autor klasycznej
wersji legendy; Geschichte der Juden in Polen.
Syska, Henryk - biograf Zmorskiego; autor opowieści literackiej
o Zmorskim: Syn Mazowsza.
Âwierzawski, Ernest - hitoryk polski (m.in. autor książki
o Esterce); datował legendę na czasy elekcyjne; 'Pierwsze
wskazówki pobytu Żydów w dawnej Polsce'.
Zmorski, Roman (Roman Zamarski)- poeta; członek Cyganerii
warszawskiej; autor zbiorów podań ludowych, m.in. legendy
o Prochowniku; Domowe wspomnienia i powiastki.