David Irving
– czyli jak sprzedać Hitlera szerokiemu odbiorcy
Aresztowanie w Astrii Davida Irvinga, proces i wyrok skazujący
na karę 3 lat więzienia za negowanie Holocaustu obiły
się w mediach szerokim echem. Doniesienia sprowadzały
się na ogół do spokojnej konstatacji uprawianego przez
Irvinga rewizjonizmu, jego nazistowskich koneksji i poglądów
i miej lub bardziej udanych usiłowań wykręcenia
się od odpowiedzialności.
W Polsce pojawiły się oprócz tego dość dziwne
głosy w dyskusji. Pryncypialne rozważania o granice
wolności wypowiedzi są skądinąd ciekawe i
ważkie. Natomiast skupianie uwagi na osobie Irvinga jest
w tym kontekście cokolwiek niefortunne. Nie tylko dlatego,
że plakaciki z dramatycznym portretem Irvinga i hasłem
„więzień za poglądy” pojawiają się -
nieprzypadkowo przecież – w miejscach gdzie można kupić
i Mein Kampf i wytwory Leszka Bubla.
Neonazisci w krajach europejskich i anglosaskich dążą
oczywiście do uznania ich światopoglądu przez opinię
publiczną. Jednym ze skuteczniejszych sposobów na zdobycie
takiego uznania był tzw. „rewizjonizm” – którego przedstawiciele,
posługując się na mniej lub bardziej zniekształconymi
dowodami usiłują włączyć się w naukową
dyskusję na temat nazizmu i tragicznych wydarzeń Drugej
Wojny Światowej. David Irvinga był – jak na razie –
najbliższy takiego uznania, uchodząc przez lata za wiarygodnego
historyka.
David Irving w roli męczennika wolności słowa
jest już od dawna obiektem adoracji prawicowych ekstremistów,
antysemitów i wielbicieli Hitlera nie tylko w Polsce. Prawdziwym
problem są u nas jednak nadal powtarzające się
próby przedstawiania Irvinga jako „kontrowersyjnego” być
może ale co najmniej interesującego historyka. W nurt
ten wpisują się wielokrotne wydania i wznowienia polskich
wydań jego książek, przy okazji których przedstawia
się Irvinga jako „wybitnego historyka brytyjskiego” przemilczjąc
podstawowe fakty z jego biografii i „twórczości”. Fakty,
które dyskwalifikują Irvinga jako autora literatury faktu
wogóle a historyka w szczególności. Warto więc przyjrzeć
się osobie brytyjczyka.
Kim jest David Irving?
Pochodzący ze średnio zamożnej rodziny Irving jest
dziennikarzem i płodnym publicystą. Doskonała znajomość
historii Trzeciej Rzeszy wykorzystana w szeregu książek
przysporzyła mu z czasem (i - jak się okazało
– do czasu) opinię dobrego historyka. Nawiązane podczas
kilkuletniego pobytu w Niemczech znajomości w kręgach
weteranów II Rzeszy umożliwiły mu z czasem dotarcie
do pierwszorzędnych materiałów bedących w ich posiadaniu.
Z czasem Irvin wyrobił sobie opinię specjalisty od
źródeł niemieckich z okresu III Rzeszy. Prawdziwy rozgłos
uzyskał zabierając krytyczny głos w dyskusji na
temat domniemanych pamiętników Hitlera opublikowanych przez
Stern w latach 80-tych a które okazały się fałszerstwem.
Irving chętnie chwali się tym do dziś, zapominając
dodać, że jeszcze w trakcie trwania dyskusji zdążył
zmienić zdanie i określić „pamiętniki” jako
autentyczne.
Już pierwsza książka „The Destruction of Dresden”
(wydanie polskie „Drezno. Apokalipsa”) z
1963 roku, krytyczna wobec alianckich nalotów na Drezno przysporzyła
mu popularności, Po tym sukcesie przyszły następne,
m in, w dziesięć lat później „Wzlot i upadek Luftwaffe”,
czy największy bestseller Irvinga, poświęcony Rommlowi
„The Trail of the Fox” (Szlak lisa). Irving nieźle prosperował
jako autor popularnych książek o tematyce historycznej.
Irving koncetrował się chętnie
na historii wojskowości III Rzeszy i II Wojny Światowej.
Znajomość tematu przysporzyła mu z czasem sporego
grona czytelników. Irving zdobył też uznanie wśród
historyków wojskowości, którzy koncentrując się
na swojej, wąskiej dziedzinie długo nie zwracali należytej
uwagi na inne aspekty jego prac o II Wojnie Światowej.
Stopniowo jednak zaczęto się
pracom Irvinga przyglądać bliżej. Krytyka metod
jego pracy przybierała na ostrości. Coraz wyraźniej
rysował się obraz nie tylko już tendencyjnego historyka
ale wybiórczo dobierającego materiał źródłowy,
aż do zarzutów o nierzetelność, wręcz manipulacje
i przeinaczanie faktów.
Niewątpliwie zdolny, chwilami wręcz
błyskotliwy Irving skutecznie manewrował zręcznie
ukrywając swoje manipulacje i poglądy. Szczególnie wśród
szerokiego kręgu odbiorców, spoza grona zawodowych historyków
długo uchodził za może nie zawsze bezstronnego
ale rzetelnego historyka. Dyskusje naukowców trwają z natury
rzeczy o wiele dłużej niż polemiki prasowe. Wykorzystujac
ten poślizg Irving mógł ignorować kolejne krytyczne
głosy w wąskim przecież gronie fachowców, spokojnie
wydając kolejne książki.
W pracach i wypowiedziach Irvinga przewija
się ten sam motyw: Złu popełnionemu przez Nazistów
i III Rzeszę co namniej dorównuje (a nawet go przwyższa)
zło popełnione przez Aliantów. Ciekawe, że gross
nienawiści kieruje Irving przeciw Churchilowi, którego uważa
za zbrodniarza i obarcza odpowiedzialnością za śmierć
milionów ludzi (w tym za śmierć Sikorskiego, której
poświęcił osobną książkę).
Wypowiedzi Irvinga wśród „swoich”
bywały jeszcze odważniejsze. Odprężony pozwalał
sobie (publicznie) na żartobliwości w stylu: „Więcej
kobiet zginęło na tylnim siedzeniu samochodu Teda Kennedy’ego
niż w Oświęcimiu.”
Przybierająca na sile krytyka, podważając
wiarygodność Irvinga zaszkodziły jednak popularności
jego książek. Irving próbował przerzucić się
na nowe obszary tematyczne, pisząc m in wspomnianą biografię
Churchila czy książkę o powstaniu węgierskim
1956 roku. Nie porzucił natomiast swoich, coraz wyraźniej
wypowiadanych, antysemickich poglądów.
Przełomem byłą niewątpliwie
krytyka najważniejszej chyba książki Irvinga „Wojna
Hitlera”, której usiłował lansować karkołomną
tezę jakoby zagłady Żydów dokonano za plecami nic
nie podejrzewającego Hitlera. W poprawionym, ”milenijnym”(sic!),
angielskim wydaniu Hitler’s War z 2001 roku słowo Holocaust
pojawia sie w tekście cztery razy (dodatkowo dwa razy w przypisach),
z czego dwa razy w cudzysłowie wskazującym sceptyczne
nastawienie autora, raz jako ”zagłada Drezna” (the holocaust
of Dresden) , i wreszcie raz w dyskursie na temat czego można
było uniknąć gdyby brytyjczycy zawarli z Hitlerem
pokój latem 1940 roku!
Z tekstu tego wydania Irving usunął
też wszelkie wzmianki o komorach gazowych. Pojawiają
sie one tylko dwukrotnie w przypisach, w karkołomnym wywodzie
wskazującym jakoby Goebbbels i Himmler o istnieniu komór
gazowych mieli się dowiedzieć z doniesień w prasie
brytyjskiej i amerykańskiej!
Mocno nadwyrężona reputacja
sprawiła, że Irving miał coraz większe trudności
ze znalezieniem normalnego wydawcy. Biografia Churchila ukazała
się na przykład w Australii, nakładem wydawnictwa
powiązanego z prawicowymi ekstremistami.
Najpoważniejsza krytyka nadeszła
z USA, gdzie religioznawca Deborah Lipstedt, w książce
„Denying the Holocaust: The Growing Assault on Truth and Memory”
oskarżyła Irvinga o fałszowanie historii i negowanie
Holocaustu. Określiła Irvinga jako zwolennika Hitlera
i jednego z najniebezpieczniejszych rewizjonistów. Lipstedt zarzuciła
Irvingowi że pomimo znajomości prawdy historycznej zniekształca
ją i dopasowuje do swoich prawicowo-ekstremistycznych, antysemickich
celów politycznych i ideologicznych.
Przyparty do muru Irving przystąpił
do kontrataku. W czerwcu 1996 roku wytoczył Deborze Lipstedt
i jej wydawcy, Penguin Books proces o zniesławienie.
David Irving kontra Deborah Lipstadt
i Penguin Books
Proces Irvinga przeciw Amerykance i jej brytyjskiemu wydawcy był
w praktyce gwoździem do trumny podupadającej już
kariery Irvinga. Zanim przyjrzymy się bliżej przbiegowi
procesu warto zwrócić uwagę na trzy aspekty tej sprawy.
Po pierwsze Irving był w nim stroną
pozywającą. Nikt go do niego nie zmuszał. W odróżnieniu
od karnego procesu w Austrii był to proces cywilny Irvinga
przeciw pozwanym. Irving mógł spokojnie zadowolić się
polemiką z Lipstadt wybrał jednak drogę prawną.
Celem pozwu było – i tu dochodzimy do drugiego ważnego
punktu sprawy – zamknięcie ust Amerykance i innym, potencjalnym
krytykom Irvinga! Irving chciał w ten sposób w praktyce ograniczyć,
ocenzurować wolność wypowiedzi swoich krytyków.
Warto pamiętać o tym dziś, gdy przedstawia się
go jako bojownika o wolność wypowiedzi.
Trzeci wreszcie, najważniejszy aspekt
procesu to zaplanowana przez Irwinga próba sądowego usakcjonowania
negowania Holocaustu. W swoich wystąpieniach przd sądem
Irving uczynił kwestie odpowiedzialności Hitlera, obozu
zagłady w Oświęcimiu i samego faktu istnienia komór
gazowych centralnymi centralnymi punktami procesu. By wygrać
proces i udowodnić Irvingovi kłamstwo, strona przeciwna
(obrona) zmuszona była również, przed sądem, ponad
wszelką wątpliwość udowodnić prawdziwość
tych faktów. Każda, najmniejsza nawet porażka, potknięcie
czy kompromis obrony oznaczałyby w praktyce zwyciestwo Irvinga
i rewizjonizmu.
W trakcie procesu obrona zdecydowała
nie wzywać na świadka nikogo z żyjących jeszcze,
choć nielicznych ocalałych z Zagłady. Był
to więc w pewnym sensie pierwszy w historii proces o Holocaust
w historii.
Wybór sądu w Wielkiej Brytanii a
nie w USA, gdzie książka Lipstedt się ukazała
nie był przypadkowy. Prawo brytyjskie daje wnoszącemu
pozew o zniesławienie o wiele większe szanse, obciążając
pozwanego obowiązkiem udowodnienia, że to je zarzuty
wobec Irvinga są prawdą. W USA to Irving musiałby
udowodnić Lipsedt rozmyślne kłamstwo. Mogłaby
tam rónież zasłonić się Pierwszą Poprawką
do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, o wolności słowa.
W trakcie procesu Irving (który bronił
sie sam) został ostatecznie skompromitowany i oficjalnie
napętnowany jako notoryczny fałszerz hitorii. Powołany
prze obronę ekspert, oxfordzki historyk Richard J. Evans
z stwierdził m in „Żadna z [jego] książek,
artykułów, wypowiedzi, ani jeden ustęp ani jedno zdanie
w nie jest godne zaufania jako wierny obraz jego przedmiotu jego
pracy historycznej. Wszystkie są kompletnie bezwartościowe
jako historia.” (Not one of [Irving’s] books, speeches or articles,
not one paragraph, not one sentence in any of them, can be taken
on trust as an accurate representation of its historical subject.
All of them are completely worthless as history.)
Sentencja sądu brzmiała m in:
„Powodowany swoimi poglądami ideologicznymi Irving systematycznie
i z premedytacją zniekształcał i manuipulował
materiałem historycznym, z tych samych powodów przedstawił
Hitlera w niemożliwym do usprawiedliwienia, pozytywnym świetle,
przede wszystkim w związku z jego stosunkiem do Żydów
i odpowiedzialnością zaich traktowanie, że jest
aktywnie zaprzecza istnieniu Holocaustu, że jest antysemitą
i rasistą zwązanym z prawicowymi ekstremistami propagujacymi
noe-nazizm. ( Irving has for his own ideological reasons persistently
and deliberately misrepresented and manipulated historical evidence;
that for the same reasons he has portrayed Hitler in an unwarrantedly
favourable light, principally in relation to his attitude towards
and responsibility for the treatment of the Jews; that he is an
active Holocaust denier; that he is anti-Semitic and racist and
that he associates with right-wing extremists who promote neo-Nazism.)”.
Wyrok, obciążający również
Irvinga kosztami procesu doprowadził go do bankructwa i kompletnej
kompromitacji. Tym dziwniejsze wydaje się że w Polsce
książki Irvinga, regularnie wznawiane i wydawane, sprzedawane
są w księgarniach, zajmując na półkach często
eksponowane miejsce obok normalnych prac historycznych. To co
nie udało się Irvingowi w życiu udaje się
dzisiaj jego książkom w Polsce.
Wydawcy (Wydawnictwo L&L , Wydawnictwo
Galion, , Muza S.A. - Warszawskie Wydawnictwo Literackie, Rachocki
i S-ka oraz ostatnio Oficyna Wydawnicza Prima) konsekwentnie unikają
podawania krytycznych informacji o autorze. Zamieszczają
natomiast górnolotne frazesy gloryfikujące Irvinga w rodzaju:
„Jako historyk wsławił się odkrywaniem i ujawnianiem
nowych, nieznanych faktów, dotyczących na pozór wyczerpująco
opisanych wydarzeń z dziejów najnowszych.” Irving to według
nich ”wybitny historyk”, ”Wojna Hitlera” to ”dzieło” w której
wybitny autor ”postuluje śmiałą tezę” (Hitler
jest niewinny) itd itd. Nie można się z nich natomiast
dowiedzieć ani o nazistowskich powiązaniach i sympatiach
Irvinga, jego antysemityźmie i - co najważniejsze –
o notorycznym fałszowaniu historii, które dyskwalikuje go
jako źródło jakichkolwiek wiadomości.
Polscy wydawcy Irvinga wykazują
się w tym względzie ignorancją, całkowitym
brakiem rozeznania w nie tylko przecież naukowej dyskusji,
lub po prostu cynicznie liczą na zyski ze sprzedaży
niczego nie podejrzewającym czytelnikom. Wszyscy - oprócz
Wydawnictwa Rachocki i S-ka, którego skrajnie nacjonalistyczny
program wydawniczy stał się ostatnio jeszcze wyraźniejszy,
przy zadeklarowanej współpracy z otwarcie neonazistowskim
wydanictwem Rekonkwista. Ciekawe czy wydawnictwa L&L, Galion,
Prima lub Muza zdają sobie sprawę, że wydając
Irvinga plasują się w tej samej grupie co wydawcy książki
„Bunt. Bunt. Książka nie tylko dla faszystów” lub „Płonących
dusz” belgijskiego nazisty Loena Degrelle’a?
Dezinformacje o Irvingu powielają
też rozliczne księgarnie internetowe, niekoniecznie
najmniejsze. Szczyt bezmyślości (lub złej woli)
osiągnęła pod tym względem Wirtualna Polska,
na stronach której, w dziale księgarskim, w biogramie Irvinga
można przeczytać następujące zdanie: „W ostatnich
latach David Irving prowadzi kampanię na rzecz wolności
słowa oraz prawa do swobodnej wypowiedzi, chociaż budzą
niepokój jego wypowiedzi na temat holocaustu, które kończą
się procesami.” Ciekawe czy redaktor Wirtualnej Polski niepokoi
się treścią wypowiedzi Irving na temat Holocaustu,
czy faktem że kończą się one procesami?
Irving nie jest bojownikiem o wolność
słowa, wręcz przeciwnie usiłował (na szczęście
bezskutecznie) wolność tą ograniczyć swoim
krytykom. Biorąc pod uwagę ogrom fałszerstw, przeinaczeń
i manipulacji jakich dokonał można też spokojnie
przyjąć że Irving nie jest historykiem. Uznali
to m in eksperci i bezstronny sąd w Wielkiej Brytanii. Irving
jest tylko i wyłącznie publicystą usiłującym
propagować nazistowski punkt widzenia, antysemityzm, rewizjonizm,
i negowanie Holocaustu. Księgarze (również wirtualni)
i wydawcy są współodpowiedzialni za rozpowszechnianie,
pod etykietką prac historycznych, fałszerstw i propagandy
Irvinga.
Werdykt, sądu w Londynie, pełny
tekst rozprawy, i dodatkowych dokumentów można znaleźć
na stronie: http://www.holocaustdenialontrial.org